Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Linux. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Linux. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 stycznia 2010

Klonowanie obrazów dysków a ich rozszerzanie cd.

Niestety, ostatnim razem nie wszystko poszło tak jak myślałem. Nie udało mi się uzyska tego co zaplanowałem - rozszerzyć obraz dysku maszyny wirtualnej. Pomimo tego, że VirtualBox wskazał jednoznacznie, że rozmiar obrazu się zwiększył to jednak system operacyjny gościa nie zdołał rozpoznać tej zmiany.

Być może nowy rozmiar należy "uaktualnić" za pomocą jakiegoś narzędzia. Spróbuję wykorzystać GParted. Jest to aplikacja do partycjonowania dysku. Pobrałem obraz płyty, zamontowałem go odpowiednio w VirtualBoxie i uruchomiłem maszynę.

Po załadowaniu pokazał mi się następujący podział wirtualnego dysk z przydziałem na partycje linuxowe systemu hosta.

Ponownie porażka. Okazuje się, że pierwsza partycja na tym dysku oznaczona jest flagą LVM i nie jest jeszcze wspierana jej modyfikacja przez GParted. O ile zwykłą partycję udało się bez problemu przemieścić i zwiększyć jej rozmiary, o tyle tej nie da niestety rady. Pozostaje poczekać na nową wersję GParted obsługującą wspomnianą flagę lub poszukać innego rozwiązania. Zastanawiam się jeszcze nad drążeniem tematu LVM. Ale przecież jest tyle innych ciekawych tematów ;-).

sobota, 19 grudnia 2009

Aktualizacja systemu Ubuntu

Bardzo ważną czynnością jest utrzymywanie systemu w jak najlepszej kondycji. W tym celu należy go jak najczęściej aktualizować. Nie wiem czy zauważyliście, że podczas uruchamiania Ubuntu zaraz po zalogowaniu wyświetla komunikat o poniższej treści:

Ostatnie dwie linijki wskazują wskazują, że dostępne są aktualizacje. W moim przypadku dostępnych jest 36 nowych pakietów, a wśród nich jest aż 14 krytycznych poprawek bezpieczeństwa. Nie ociągajmy się więc i zaktualizujmy system. Tym bardziej, że w dobie kiedy wszystko wykonywane jest automatycznie nie ma łatwiejszej czynności do wykonania. Wystarczy jedna prosta komenda: sudo apt-get upgrade. Zostaniemy poproszeni o potwierdzenie zapisania danych po czym system zostanie zaktualizowany.

Przy ponownym logowaniu nie zobaczymy już komunikatu o dostępnych aktualizacjach, aż do czasu gdy pojawią się nowe wersje.



Problemy z siecią na sklonowanej maszynie

Okazuje się, że klonowanie maszyn nie jest takie bezproblemowe. Gdy dzisiaj chciałem zaktualizować sklonowany system do najnowszej wersji spotkała mnie niemiła niespodzianka. Nie udało się połączyć w żaden sposób z siecią zewnętrzną. Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu poleceni ifconfig zwracało informacje o tym, że uruchomiony jest tylko jeden interfejs sieciowy - tak zwany loopback.

Każda próba zrestartowania urządzeń sieciowych za pomocą komendy: sudo /etc/init.d/networking restart. kończyła się komunikatem: eth0: ERROR while getting interface flags: No such device. Na szczęście od czego ma się wujka Google. Kilka minut później okazało się, że interfejs sieciowy nie zniknął tak po prostu, tylko podczas klonowania, z niewiadomych przyczyn, zmienił nazwę. W moim przypadku na eth1. Podejrzeć tę nazwę można za pomocą wymienianej już komendy ifconfig z przełącznikiem -a (ifconfig -a). Poniżej wynik komendy na jednej ze sklonowanych przeze mnie maszyn (niedziałających poprawnie).

Kiedy wiemy już co się stało trzeba zaaplikować poprawkę. Należy zmienić zawartość pliku /etc/network/interfaces w ten sposób, aby pozmieniane zostały odwołania do nieistniejącego eth0 na eth1. Kiedy już to wykonamy należy jeszcze raz zrestartować urządzenia sieciowe za pomocą komendy: sudo /etc/init.d/networking restart. Po zakończeniu restartu jeszcze raz sprawdzamy, czy interfejs się pojawił za pomocą komendy ifconfig. Wynik działania poniżej:

Pojawił się brakujący interfejs. Maszyna powinna mieć teraz dostęp do internetu. Możemy to sprawdzić wysyłając ping'a np. do www.onet.pl (komenda: ping www.onet.pl).

Niestety zachowanie maszyny podczas klonowania jest dla mnie niezrozumiałe. Nie udało mi się wyjaśnić tego i wyżej opisaną czynność będziemy musieli wykonywać dla każdej sklonowanej maszyny.

czwartek, 10 grudnia 2009

Jak zainstalować Linuxa na wirtualne maszynie na przykłądzie VirtualBox i Ubuntu

W jednym z poprzednich odcinków opisałem w jaki sposób zainstalować VirtualBox oraz jak utworzyć maszynę wirtualną. Dzisiaj chciałbym przedstawić jak zainstalować Linuxa, a konkretnie dystrybucję Ubuntu (można ją ściągnąć z następujące strony), na utworzonym wcześniej środowisku.

Przypomnę jak wygląda okno VirtualBox z utworzoną maszyną wirtualną.

Zanim uruchomimy maszynę musimy zamontować obraz ściągniętej dystrybucji tak, aby była ona widoczna. Należy wybrać w tym celu opcję Plik, następnie Menedżer nośników wirtualnych i przejść na zakładkę Obrazy CD/DVD.

Lista dostępnych obrazów powinna być pusta. My dodamy nowy element z naszą dystrybucją. Klikamy opcję Dodaj i w okienku dialogowym, które się pojawi wyszukujemy obraz z Ubuntu, a następnie potwierdzamy wybór przyciskiem Otwórz. Na liście dostępny obrazów powinien pojawić się nowy wpis - tak jak na poniższym zrzucie ekranu.

Zatwierdzamy wszystkie wprowadzane zmiany przyciskiem OK.

W ten sposób VirtualBox symulować będzie zawartość napędu optycznego w postaci załączonego obrazu z dystrybucją Linuxa. Należy jeszcze konkretnej maszynie wskazać, że przy uruchamianiu w napędzie optycznym ma być widoczna nowa zawartość. W tym celu zaznaczamy na liście dostępnych maszyn wirtualnych, tą na której będziemy instalować Ubuntu. Następnie wybieramy opcję Ustawienia i na widocznej liście wybieramy element CD/DVD-ROM. Na ekranie, który się nam pokaże zaznaczamy checkbox'a Zamontuj napęd CD/DVD i po uaktywnieniu się opcji Plik obrazu ISO zaznaczamy ją. Jeżeli wprowadziliśmy wcześniej tylko jeden obraz to automatycznie powinien on zostać wybrany na liście, jeżeli jest ich kilka to trzeba wybrać odpowiedni.

Po zatwierdzeniu wprowadzonych zmian przyciskiem OK maszyna jest gotowa do uruchomienia. Nie ma zatem co zwlekać - wybieramy maszynę i odpalamy ją przyciskiem Uruchom. Z racji tego, że najpierw następuje próba załadowania zawartości symulowanego napęd z obrazem Ubuntu odpali się aplikacja instalacyjna, która pozwoli nam zainstalować system operacyjny. Poniższy zrzut przedstawia odpalony instalator z prośbą o wybranie języka.

Wybieramy Polski (chyba, że wolimy inny ;-) i zatwierdzamy Enterem. Zostaniem następnie poproszeni o wybranie operacji, którą chcemy wykonać - wybieramy Zainstaluj Ubuntu Serwer. Uruchomi się teraz właściwy instalator OS, który zadawać będzie nam pytania odnośnie konfiguracji systemu.

Jeżeli w pewnym momencie zniknie Wam kursor myszki i nie będziecie wiedzieć jak go odzyskać to nie panikujcie. VirtualBox obsługuje magiczny skrót, który pozwoli powrócić do systemu hosta - jest to prawy CTRL+HOME.

Zaczyna się prosto od pytania: czy chcemy zezwolić instalatorowi na detekcję klawiatury? Wybieramy opcję nie i następnie na zaprezentowanej liście wybieramy Poland i ponownie Poland na kolejnym ekranie. Po krótkiej chwili podczas której wyszukiwane są komponenty składowe maszyny pojawia się komunikat z prośbą o podanie nazwy komputera (w naszym wypadku maszyny wirtualnej, ale sic! instalator o tym nie wie ;-). Wprowadzamy nazwę, zatwierdzamy ją i ponownie czekamy, aż pojawi się kolejne okienko.

Najwyższy czas przydzielić przestrzeń dyskową. Wybieramy zaznaczoną opcję. Warto w tym miejscu zauważyć jak duży dysk wykrył instalator - oczywiście dysk ma tyle GB ile przydzieliliśmy maszynie wirtualnej podczas jest konfigurowania. W moim wypadku jest to 8,6 GB. Potwierdzamy wybór dysku i na następnym ekranie również zatwierdzamy, aby instalator automatycznie wykonał za nas czarną robotę. Przy kolejnych dwóch okienkach również zrzucamy odpowiedzialność na instalator wybierając Tak. Nastąpi teraz instalacja na utworzonych partycjach systemu.

W tym miejscu chciałem zaznaczyć ogromny plus wirtualizacji. Zawsze kiedy chciałem zainstalować dowolną dystrybucję linuxa obok windowsa obawiałem się tego czy czasem czegoś nie zepsuję. Tym razem wcale nie muszę się niczym przejmować, ponieważ w najgorszym przypadku usunę maszynę i cały proces rozpocznę raz jeszcze.


Po zakończeniu wgrywania komponentów systemu operacyjnego pojawi się okienko z prośbą o podanie nazwy użytkownik i haseł. Zapytani zostaniem również o to czy System ma automatycznie szyfrować i deszyfrować katalog domowy użytkownika przy odpowiednim wylogowywaniu się i zalogowaniu się. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby tak robił dlatego zgadzamy się na propozycję.

W kolejnym oknie zostaniem poproszeni o podanie konfiguracji serwera proxy http jeżeli z takiego korzystamy - ja nie korzystam, więc pozostawiam to pole puste. Następnie pytanie o aktualizacje - wybór moim zdaniem jest jeden: Instaluj automatycznie aktualizacje bezpieczeństwa.

Teraz czas na wybór serwisów, które serwer będzie oferował. Ja ograniczę się w tej chwili wyłącznie do OpenSSH server. Nie zamierzam na dzień dzisiejszy korzystać z pozostałych usług. Natomiast te które zamierzam zainstalować będę dogrywał w późniejszym czasie.

No i to by było na tyle, jeżeli chodzi o sam proces instalacji. Instalator poprosi nas o wyciągnięcie płyty instalacyjnej ;-). Nie musimy tego jednak wykonywać w jakiś sposób po automatycznym restarcie maszyny włączył się zainstalowany Linux. To co nam pozostaje to zalogować się i cieszyć z Ubuntu.


Na koniec drobna rada: Jak wyłączyć maszynę wirtualną z uruchomionym linuxem? Elegancki sposób to wywołać polecenie sudo shutdown -h now.  Dzięki temu nastąpi poprawne zamknięcie wszystkich procesów linuxowych i okienko z maszyną samo się zamknie.

piątek, 4 grudnia 2009

Linux i wirtualizacja

Niektórzy usilnie starają się mi wmówić, że Linux to najlepszy system operacyjny jaki kiedykolwiek powstał. Osoby te nie wyobrażają sobie swojego PC'ta lub laptopa na którym miałby być zainstalowany inny OS, a tym co mają np. Windowsa starają się wszelkimi sposobami dokuczyć. Moim zdaniem są to przesadzone wyobrażenia.

Oczywiście, na pewno nie można odmówić, temu że niektóre dystrybucje są niezwykle dopracowane i znajdują zastosowanie jako wydajne OSy dla serwerów. Jeżeli jednak chodzi o zastosowania domowe, dla zwykłych użytkowników, to ten OS jest zdecydowanie zbyt trudny w obsłudze.

Bezsprzeczną przewagą Windowsa jest to, że nie ma większych problemów z jego instalacją i praktycznie zaraz po zainstalowaniu wszystko działa. Z Linuxem już tak niestety nie jest. Kolejną przewagą Windowsa jest przyzwyczajenie. Od blisko 15-lat Microsoft przyzwyczajał ludzi do wyglądu swoich Okienek. Przez ten czas koncepcja obsługi tego systemu praktycznie się nie zmieniła. Układ oraz polecenia, które były dostępne w Windows 95 podlegały niewielkiej i stopniowej ewolucji dzięki czemu użytkownik praktycznie zawsze, szybko odnajdywał się w kolejnych wersjach OSa.

Linux, którego instalacja nie jest już tak banalna, i którego Okienka przeważnie różnią się od tego do czego przyzwyczaił się użytkownik odstrasza zwykłych ludzi od siebie. Moim zdaniem dlatego nigdy nie trafi on pod przysłowiową strzechę i pozostanie systemem dla zapaleńców oraz dla specjalnych, serwerowych zastosowań.

Dosyć jednak o porównaniu tych dwóch systemów. Mam wrażenie, że i tak nie przekonałbym prawdziwego fana Linuxa wykorzystując moje argumenty. Wróćmy może do tego o czym chciałem pisać.

Na potrzeby projektu DLNA chciałbym utworzyć mały serwer, który zapewniałby dostęp do zasobów multimedialnych. Z racji tego, że rozwiązanie ma być darmowe i oprócz podstawowego zastosowania ma mieć możliwość zapewnienia w przyszłości innych usług planuję wykorzystać Linuxa. Ponieważ nie znam się za bardzo na dystrybucjach tego OSa, a wiem iż dobrymi opiniami cieszy się Ubuntu, mój wybór padł na tę wersję. Z oficjalnej strony ściągnąłem 32-bitową wersję serwerową.

Zanim jednak złożę taki serwer chciałbym przetestować wybrane wcześniej rozwiązania DMS. Aby przeprowadzić takie testy potrzebuję zainstalować Linuxa na maszynie, którą obecnie posiadam. W tym miejscu wkracza bardzo potężna technologia zwana wirtualizacją. Nie lubię uciekać z przyjemnych, Windowsowych okienek i przełączać się pomiędzy jednym i drugim systemem. Dlatego potrzebuję narzędzia, które pozwoli mi zainstalować Ubuntu i kontrolować całą obsługę tego systemu z poziomu Windows. Do tego zadania idealnie nadaje się aplikacja VirtualBox. Zapewnia ona wirtualne środowisko działania wewnątrz systemu hosta. W ten sposób będę mógł mieć jednocześnie odpalony system Windows i wewnątrz jego działającą, dostępną w każdej chwili dystrybucję Linuxa. Takie rozwiązanie jest bardzo satysfakcjonując na poziomie testów. Dopóki nie zdecyduję się na implementację konkretnego rozwiązania pozwoli mi ono sprawdzić te elementy, które mnie interesują bez niepotrzebnego zaśmiecania moich ulubionych Okienek.

W kolejnych postach postaram się przybliżyć narzędzie VirtualBox i zgłębić tajniki instalacji serwerowej wersji Ubuntu na utworzonej maszynie wirtualnej.