niedziela, 24 stycznia 2010

Prywatny serwer Wave - instalacja serwera XMPP

Jeden z moich znajomych przesłał mi ostatnio maila z zaproszeniem na imprezkę sponsorowaną przez Google'a, a zatytułowaną - Google Wave. Niezmiernie się uradowałem, ponieważ dużo o tej usłudze słyszałem, ale nie miałem okazji tego sprawdzić z powodu braku zaproszenia.

Po zalogowaniu się do serwisu i utworzeniu kilku wave'ów pomyślałem, że jest to idealne narzędzie do współpracy w projektach, które tworzymy w pracy. Niestety z racji polityki prowadzonej przez pracodawcę nie możemy z tego korzystać, ponieważ krytyczne informacje umieszczone byłyby na serwerach Google'a. Na szczęście internetowy potentat "otworzył" protokół wykorzystywany przez Wave i udostępnił referencyjny serwer, a w zasadzie rozszerzenie do serwerów XMPP. Skoro wszystkie komponenty są otwarte można, spróbować z nich skorzystać i postawić swój władny, prywatny serwer Wave.

Rozpocznijmy od stworzenia nowej maszyny wirtualnej w VirtualBox'ie (lub sklonujmy istniejącą) - w końcu dlaczego mamy zaśmiecać pięknego Windowsa. Dokładny opis co należy wykonać możecie znaleźć zaglądając pod wpisy z etykietą: VirtualBox.

Zanim przejdziemy do instalacji samego Wave'a musimy zainstalować i skonfigurować serwer XMPP kompatybilny ze specyfikacją: XEP-0114. Google poleca jedno z następujących rozwiązań:
  • OpenFire
  • Prosody
  • ejabberd
Ponieważ nie wiem jakie są różnice pomiędzy tymi serwerami zaryzykuję i wybiorę pierwszą opcję - OpenFire. Po zajrzeniu na stronę domową serwera stwierdzam, że przypadł mi on do gustu ponieważ napisany jest w Javie, a wiadomo, że wszystko co Javowe jest dobre ;-).

Instalację należy rozpocząć od ściągnięcia Javy 6 oraz dodatkowej biblioteki: sudo apt-get install sun-java6-jdk sun-java6-fonts. Jeżeli napotkacie na problemy psującej się konsoli podczas akceptacji licencji to zrestartujcie serwer i wpiszcie następujące polecenie: sudo dpkg --configure -a, a później sudo apt-get -f install. Kiedy pojawi się ponownie konsola zatwierdzania licencji to posługujcie się tylko klawiszami Tab oraz Enter. Dzięki temu wszystko powinno zakończyć się powodzeniem. Aby to potwierdzić wystarczy wydać polecenie: javac -version.

Kolejnym krokiem jest zaciągnięcie samego OpenFire. Można to wykonać za pomocą następującej komendy: wget  http://www.igniterealtime.org/downloadServlet?filename=openfire/openfire_3.6.4_all.deb. Następnie instalujemy pakiet: sudo dpkg -i openfire_3.6.4_all.deb i restartujemy serwis: sudo /etc/init.d/openfire restart. Od tego momentu powinniśmy mieć zainstalowany serwer XMPP (cały czas posługuję się tą nazwą, jednak nie jest to nic innego jak zwykły serwer Jabbera).

Aby sprawdzić czy całą instalacja OpenFire zakończyła się powodzeniem należy spróbować zalogować się z poziomu przeglądarki na adres: http://:9090.

W następnym odcinku postaram się opisać jak skonfigurować serwer XMPP do działania.

czwartek, 21 stycznia 2010

Klonowanie obrazów dysków a ich rozszerzanie cd.

Niestety, ostatnim razem nie wszystko poszło tak jak myślałem. Nie udało mi się uzyska tego co zaplanowałem - rozszerzyć obraz dysku maszyny wirtualnej. Pomimo tego, że VirtualBox wskazał jednoznacznie, że rozmiar obrazu się zwiększył to jednak system operacyjny gościa nie zdołał rozpoznać tej zmiany.

Być może nowy rozmiar należy "uaktualnić" za pomocą jakiegoś narzędzia. Spróbuję wykorzystać GParted. Jest to aplikacja do partycjonowania dysku. Pobrałem obraz płyty, zamontowałem go odpowiednio w VirtualBoxie i uruchomiłem maszynę.

Po załadowaniu pokazał mi się następujący podział wirtualnego dysk z przydziałem na partycje linuxowe systemu hosta.

Ponownie porażka. Okazuje się, że pierwsza partycja na tym dysku oznaczona jest flagą LVM i nie jest jeszcze wspierana jej modyfikacja przez GParted. O ile zwykłą partycję udało się bez problemu przemieścić i zwiększyć jej rozmiary, o tyle tej nie da niestety rady. Pozostaje poczekać na nową wersję GParted obsługującą wspomnianą flagę lub poszukać innego rozwiązania. Zastanawiam się jeszcze nad drążeniem tematu LVM. Ale przecież jest tyle innych ciekawych tematów ;-).

niedziela, 17 stycznia 2010

Zachwytu nad "Avaterem" ciąg dalszy...

Mimo, że od czasu kiedy obejrzałem film (więcej w mojej krótkie recenzji) minął już tydzień, to cały czas Avatar wzbudza we mnie ogromne emocje. Postanowiłem poszukać trochę materiałów na jego temat w internecie.

Surfowanie w poszukiwaniu informacji o filmie rozpocząłem od oficjalnej strony. Można na niej znaleźć trailery, informacje o samym filmie, zdjęcia oraz odnośniki do innych informacji np. o Pandorze i nie tylko.

Jeżeli ktoś jest zainteresowanym poznaniem języka, którym posługują się Na'vi to zapraszam na tę stronę. Sam język został opracowany przez profesora Paula Frommer. Na stronie dostępny jest tak zwany "Na'vi Pocket Guide".

Prawdziwym źródłem wiedzy jest jednak Wiki. Głównie dzięki niej można w szybki sposób poznać całą historię Pandory, stworzeń, które na niej żyją oraz wszystkiego co związane jest z filmem. To właśnie na niej znalazłem wiele odnośników m.in. do książek, które opisują sam świat Pandory.

Oczywiście nie sposób nie wspomnieć o materiałach, które można znaleźć na YouTube. Wystarczy w wyszukiwarce wpisać "Avatar movie" i znajduje się około 53 tys. filmików. Osobiście przypadł mi do gustu następujący. Właśnie zauważyłem, że jest przecież oficjalne konto związane z filmem.

Ku mojej wielkie uciesze pojawiła się informacja o tym, że planowane są jeszcze dwie części filmu. Od razu pojawiły się spekulacje na temat tego czego mogą one dotyczyć. Wygląda na to, że będą to niezależne historie w których zobaczmy Jake'a i Neytiri. Same przygody mogą odbywać się na innym księżycu Polyphemusa lub, z racji obsesji Camerona na punkcie wody, w podwodnym świecie Pandory. Jedyne co nam pozostaje to czekać na kolejne "odcinki".

sobota, 16 stycznia 2010

Klonowanie obrazów dysków a ich rozszerzanie

W jednym z poprzednich wpisów  opisałem w jaki sposób klonować maszynę wirtualną VirtualBox. Znalazł się tam opis klonowania obrazu dysku VDI. Jeden z czytelników zapytał czy da się rozszerzyć przestrzeń dyskową tak sklonowanego obrazu. Niestety, dokumentacja jednoznacznie wskazuje, że przestrzeń dyskowa musi mieć z góry ustaloną wielkość. W dokumentacji nie ma również informacji o żadnym narzędziu, które pozwoli zwiększyć wielkość istniejącego obrazu.

Sprawdziłem również czy nie ma czasem 'magicznego' przełącznika w konfiguracji VirtualBoxa i samych obrazów dysków, który pozwoliłby zwiększyć przestrzeń dyskową obrazu - niestety brak zapisów w konfiguracji.

Okazuje się jednak, że nie jesteśmy jedynymi osobami, które spotkały się z podobnym problemem. Na forum dyskusyjnym VirtualBoxa jeden z czytelników opublikował narzędzie, które w prosty sposób nie tylko pozwoli sklonować plik z obrazem VDI, ale również rozszerzyć jego wielkość.

Obsługa aplikacji jest bardzo prosta. Po rozpakowaniu jej i uruchomieniu wskazujemy obraz z dyskiem, który chcemy sklonować i ewentualnie rozszerzyć. Wybieramy docelowe miejsce sklonowanego dysku w polu Destination oraz, jeżeli chcemy zwiększyć wielkość dysku, zaznaczam opcję Increase virtual drive size i wprowadzamy docelową wielkość. Akceptujemy wykonanie operacji przyciskiem Proceed.

Następnie czekamy, aż operacja klonowania i rozszerzania zakończy się powodzeniem.

Po zakończeniu operacji w miejscu docelowym pojawił się sklonowany plik z obrazem dysku. Aby z niego skorzystać należy dodać ten obraz w Menedżerze nośników wirtualnych w VirtualBox. To co rzuca się na pewno w oczy po jego utworzeniu do wielkość pliku wynikowego. Ku mojemu zdumieniu zamiast zaznaczonych 10GB plik cały czas ma starą wartość 8GB. Jednak po zaimportowaniu go w VitualBoxie pojawia się informacja o tym, że jego wirtualny rozmiar wynosi: 10GB. Trochę mnie to uspokaja, ale nie do końca. Na załączonym poniżej obrazie widać sklonowany dysk: Clone of template.vdi z odpowiednim rozmiarem.

Sprawdźmy dla pewności czy uda się uruchomić maszynę wirtualną w oparciu o ten obraz. W tym celu utworzymy na szybko maszynę wirtualną do której podłączymy wymieniony dysk.

Sprawdźmy czy maszyna działa poprawnie uruchamiając ją.

Udało się. Jednak maszyna widzi nadal tylko 8GB, które było zaalokowane poprzednio (komenda: df -h). To daje do myślenia. Prawdopodobnie trzeba wykonać jeszcze jakąś czynność już w samym systemie. Postaram się to sprawdzić w jednym z kolejnych 'odcinków'.

niedziela, 10 stycznia 2010

Avatar... i nie tylko

Chciałbym dzisiaj podzielić się wrażeniami  po obejrzeniu filmu "Avatar". Jestem fanem wszelkich filmów s-f oraz fantasy, dlatego nie potrafiłbym sobie wyobrazić, aby nie obejrzeć tego filmu w kinie, w dodatku w wersji 3D. Wczoraj po wielodniowych namawianiach mojej żony udało mi się ją przekonać, aby wydać trochę pieniędzy na tego rodzaju rozrywkę. Co więcej - zgodziła się pójść ze mną na ten film pomimo tego, że sama nie znosi wróżek, krasnali, obcych i wszystkiego co się z nimi wiąże.
Zaopatrzeni w duże cole oraz duże ilości popcornu (w końcu film trwa blisko 3h, a wysiedzieć trzeba jeszcze reklamy) udaliśmy się na salę i zatopiliśmy w zaserwowanym przez Jamesa Camerona trójwymiarowy spektaklu.
Film przerósł moje najśmielsze wyobrażenia. Niesamowite scenerie Pandory zapierają dech w piersi. Fabuła nie jest może najwyższych lotów i pomimo tego, że wszyscy przyrównują ją do opowieści o Pocahontas, to  bardzo wciąga.
Na pewno zadowoleni będą wszyscy ekolodzy, ponieważ film nawiązuje w mocny sposób do idei równowagi ekosystemów i ukazuje ludzi jako potwory, którzy motywowani zyskiem usiłują zniszczyć świat w którym rządzie Matka Natury - Eywa.
Nie potrafię dokładnie opisać tego co czuję po obejrzeniu tego filmu. Jest to pewna mieszanka radości i smutku. Radości z tego, że zaprezentowano w piękny sposób ekologiczną historię z innego świata. Natomiast smutek dlatego, że historia ta zakończyła się wraz z ostatnim kadrem filmu. Podobne przeżycia doświadczałem po przeczytaniu oraz obejrzeniu "Władcy Pierścieni", a ostatnimi czasy również po przeczytaniu "Trylogii Czarnego Maga" pióra Trudi Canavan.
Wszystkie te filmy oraz powieści były niezwykle wciągające. Każda przygoda, która przytrafiała się głównym bohaterom była głęboko przeze mnie przeżywana i zawsze wraz z końcem ich opowieści robiło mi się smutno, że już więcej nie doświadczę tego co im się przytrafia. Podobnie było z Avatarem.
Polecam gorąco ten film wszystkim, niezależnie  od tego czy lubią tego rodzaju rozrywkę czy nie. Koniec końców każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Moja żona również była nim zachwycona, pomimo tego, że początkowo była całkowicie jemu przeciwna.

sobota, 19 grudnia 2009

Instalacja Fuppes - co się odwlecze do nie uciecze

Poprzednim razem opisywałem moje próby instalacji Fuppes. Niestety zakończyły się one niepowodzeniem. Nie dawało mi to spokoju i ponownie spróbowałem swoich sił. I udało się. Opiszę teraz jakie czynności wykonałem, aby proces instalacji przebiegł pomyślnie.

Przypomnę, że kodów źródłowych, które były udostępnione z poziomu następującej strony nie udało się skompilować. Problemy były również, gdy zaciągnęliśmy aktualne źródła Fuppes z SVNa - nie można było przejść etapu konfiguracji przed instalacją (brakowało jednego pliku). Rozwiązaniem wszystkich problemów okazało się ściągnięcie jednej z poprzednich rewizji udostępnianych przez SVNa. Ściągnijmy zatem rewizję 648 za pomocą polecenia: svn co -r 648 https://fuppes.svn.sourceforge.net/svnroot/fuppes/trunk fuppes.


Jak widzimy na powyższym zrzucie ekranu udało się ściągnąć odpowiednie kody źródłowe. Przechodzimy zatem do katalogu fuppes i wywołujemy komendę konfiguracyjną: autoreconf -vfi.

Następnie wydajemy polecenie: ./configure --prefix=/usr, którego pozytywny przebieg potwierdzają wpisy jak na poniższym zrzucie.

Kolejnym krokiem jest kompilacja kodów źródłowych przy pomocy make: sudo make

Następnie musimy wydać polecenia: sudo make install oraz sudo ldconfig

I to by było na tyle jeżeli chodzi o instalację Fuppes. Kolejnym razem opiszę jak wygląda konfiguracja aplikacji oraz sprawdzę jak sprawuje się "w warunkach polowych".

Instalacja Fuppes - opis niepowdzenia

Jak pewnie zauważyliście ostatnimi czasy utworzyłem maszynę wirtualną, której nazwa brzmi: Fuppes DLNA Test. Celem ten maszyny jest hostowanie aplikacji zwanej Fuppes.

Fuppes posiada wiele funkcjonalności spośród których mnie najbardziej interesuje możliwość udostępniania multimedialnych zasobów - czyli pełni funkcję serwera DMS (Digital Multimedia Server).

Zacznijmy od instalacji serwera na maszynie wirtualnej specjalnie przygotowanej na tę okazję. Fuppes można ściągnąć z następującej strony. Rozpakowujemy archiwum za pomocą następującej komendy: tar -xvzf fuppes-0.640.tar.gz. Następnie za pomocą komendy ./configure, którą wykonujemy w katalogu do którego rozpakowało się archiwum, uruchamiamy konfigurację aplikacji. No i mamy pierwszy problem... "no acceptable C compiler found in $PATH". Na szczęście z pomocą przychodzą autorzy aplikacji i dla Ubuntu udostępniają polecenie, które teoretycznie zainstaluje wszystkie wymagane zależności: sudo apt-get install build-essential subversion autoconf automake gettext libtool libpcre3-dev libxml2-dev libsqlite3-dev libfaad-dev libmad0-dev libflac-dev libmagickwand-dev libvorbis-dev libtwolame-dev libmpcdec-dev uuid-dev libavformat-dev libavutil-dev libavcodec-dev libmpeg4ip-dev libmp4v2-dev libtag1-dev libexpat1-dev...

Instalacja zajęła trochę czasu, ale się opłacała. Kolejna próba wywołania konfiguracji aplikacji (./configure) zakończyła się sukcesem. Następnie należy skompilować kod wykorzystując komendę make. Niestety, tym razem natrafiamy na o wiele poważniejszy problem - błąd w kodach. Aplikacja z załączonej paczki się nie skompilowała.

Spróbujemy w takim razie zaciągnąć kody wystawione na SVNie. Mam nadzieje, że teraz uda się wszystko bezproblemowo, a paczka, która wystawiona jest na stronie download szybko zostanie zastąpiona poprawioną wersją.

Zatem najpierw musimy ściągnąć najnowsze kody aplikacji. Można to zrobić następującym poleceniem: svn co https://fuppes.svn.sourceforge.net/svnroot/fuppes/trunk fuppes. "Checked out revision 656" potwierdza, że najnowsze kody źródłowe udało się ściągnąć. W podkatalogu fuppes wykonujemy polecenie autoreconf -vfi. No i ponowny zawód :-(. Polecenie zakończyła się niepowodzeniem zwracając status 1. Wydaje mi się, że w tym miejscu dobiega koniec mojej przygody z Fuppes.

Niestety z racji tego, że ani kody źródłowe udostępnione na stronie w dziale Downlaod, ani kody na SVNie się nie budują, nie mogę przeprowadzić dalej instalacji i czasowa zawieszam próby przetestowania tego rozwiązania.